FotoŚwiętokrzyskie

Ponidzie

Życia panu nie starczy, jeśli zechcesz te wszystkie piękne dróżki, pól mozaiki, wąwozy, strumienie, rzek zakola i meandry, świętych przydrożne figury w każdej z pór roku zachować na kliszy – mądrze powiedział stary rolnik spod Chomentowa na moim ukochanym Ponidziu. Trudno się było z nim nie zgodzić, bo przecież już tyle lat przemierzam Ponidzie od Chęcin, przez Pińczów, aż po Wiślicę i Nowy Korczyn i ciągle urzeka mnie ten krajobraz. Kocham tę różnorodność i trwającą tu dzikość. Dzikość to specyficzna, bo wieki temu zmieniona ręką człowieka w pola i łąki i oznaczona przydrożnymi świątkami. Figurek tych jest na Ponidziu ponoć więcej niż tysiąc.

Są tu równiny, pagórki i urokliwe lessowe wąwozy. Poranne mgły mogą sobie wybierać, czy chcą zalegać w wijącej się niesfornie dolinie Nidy, czy raczej magicznie rozpływać się pomiędzy prastarymi wierzbami wśród pól zielonych wiosną od oziminy, latem żółtych od rzepaków, złotych od łanów zboża i czerwonych od maków. Niewiele jest już takich miejsc, gdzie jak tu na Ponidziu zobaczyć można rolników pracujących motykami przy poletku cebuli lub marchwi.

Także zima jest tu wyjątkowo piękna, a o jesieni wspominać nie trzeba. Trzeba natomiast wspomnieć o ludziach z Ponidzia. Ów rolnik cytowany na wstępie nie jest wyjątkiem. Starsi, czy młodzi, ludzie są tu życzliwi, pogodni i dobrzy. Widać ta piękna kraina tak na ludzi działa, swym urodzajem zachęca do pracy, kształtuje ich wrażliwość i charaktery. Zapraszam do galerii. Zapraszam na magiczne Ponidzie.